Blog
PolskiEnglish

Polityka bezpieczeństwa to nie dowód, że proces KSC działa

Mam politykę zarządzania podatnościami. Mam skaner, który codziennie sprawdza, czy któreś CVE wykryte na moich maszynach trafiło do katalogu podatności wykorzystywanych w atakach. Skaner chodził, polityka obowiązywała, a odpowiedź, którą dostawałem, była nieprawdziwa.

Sprawdzenie porównuje moje podatności z kopią katalogu KEV, czyli listy prowadzonej przez amerykańską agencję CISA, na którą trafiają podatności z dowodami wykorzystania w prawdziwych atakach. W pomiarze z 19 września katalog miał 1716 pozycji. Moja kopia miała 390, bo synchronizacja nigdy się nie uruchomiła. Odpowiedź "żadne CVE z twojej floty nie jest w tym katalogu" powstawała więc z porównania z niecałą jedną czwartą listy i brzmiała dokładnie tak samo pewnie, jak brzmiałaby prawda.

Po uzupełnieniu katalogu wyszło siedem unikalnych CVE w 95 instancjach na pięciu maszynach. Wszystkie siedem występuje na trzech maszynach wystawionych do internetu, a dwa z nich, oba w pakietach jądra, także na dwóch maszynach wewnętrznych. Pełne wyliczenie opisałem w tekście o tym, co siedzi na dziewięciu zwykłych serwerach.

Nic się nie zapaliło na czerwono. Z punktu widzenia mechanizmu wszystko było w porządku: pytanie zadane, odpowiedź zwrócona, status zielony.

Dlaczego to jest problem audytowy, a nie tylko mój

Gdyby ktoś zapytał mnie wtedy, czy sprawdzam podatności pod kątem aktywnego wykorzystania, odpowiedziałbym "tak, automatycznie, codziennie". Odpowiedź byłaby prawdziwa. Miałbym na to politykę, miałbym zrzut ekranu i miałbym logi pokazujące, że sprawdzenie się wykonało.

Dopiero drugie pytanie pokazuje różnicę: wobec ilu pozycji katalogu to sprawdzenie się odbyło.

Art. 10 ust. 2 ustawy o KSC zalicza do dokumentacji bezpieczeństwa dokumentację normatywną i operacyjną, a ust. 4 opisuje tę drugą jako zapisy poświadczające wykonywanie czynności wymaganych przez dokumentację normatywną. Polityka jest jednym z dokumentów normatywnych i opisuje zamiar. Zapis operacyjny ma pokazać wykonanie.

Z mojego przypadku wynika trzecia warstwa, której ustawa nie nazywa, ale którą warto sobie dopisać: zapis operacyjny potrafi być zielony i jednocześnie obejmować ułamek zakresu. Mechanizm wykonał się poprawnie i objął jedną czwartą katalogu, a jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

Zasada i jej dowód

Stąd praktyczna kontrola, którą sobie po tej historii ustawiłem. Przy wymaganiu, które ma mierzalny zakres, sprawdzam osobno dwie rzeczy: czy czynność się wykonała i jak daleko sięgnęła.

Weźmy zdanie "wszystkie systemy są regularnie skanowane". Dowodem wykonania jest historia skanów, dowodem zakresu porównanie tej historii z inwentarzem. Sama historia nie odpowiada na pytanie, czego w niej nie ma.

Jeżeli polityka mówi "podatności krytyczne mają termin", zapis powinien pokazać datę wykrycia, nadany termin i datę, od której pozycja przestała być widoczna w kolejnych udanych skanach. To ostatnie nie jest jeszcze potwierdzeniem naprawy: status "naprawione" jest decyzją operatora i wymaga osobnego dowodu zmiany.

Jeżeli polityka dopuszcza wyjątki, dowodem jest decyzja uprawnionej osoby z uzasadnieniem, środkami kompensacyjnymi i datą wygaśnięcia.

Nadzór kierownictwa nad ryzykiem potwierdzają datowane raporty, protokoły przeglądów i zapisane decyzje. Tabela odpowiedzialności pokazuje, komu przypisano rolę, ale nie to, że nadzór się odbył.

Jeżeli polityka mówi, że korzystasz z zewnętrznego źródła wiedzy, katalogu podatności wykorzystywanych w atakach albo bazy dostawcy, dowodem nie jest sam fakt integracji. Dowodem jest to, ile pozycji tego źródła faktycznie znasz i kiedy ostatnio się zaktualizowało.

Nie produkuj dowodów dla samych dowodów

Najtańszy model to taki, w którym ślad powstaje przy wykonywaniu pracy. Kolejny udany skan zapisuje datę, od której pozycja przestała być wykrywana. Akceptacja ryzyka wymaga właściciela i terminu przeglądu. Import skanu zapisuje maszynę, czas i wynik. Raport jest widokiem tych danych, a nie osobnym ręcznym dokumentem.

Dwie rzeczy, których taki ślad sam z siebie nie da, i warto o nich wiedzieć od razu. Pierwsza to pokrycie: sam skaner nie wie o maszynach, których mu nie wskazano, więc listę maszyn trzeba porównać z inwentarzem prowadzonym gdzie indziej. Druga to potwierdzenie naprawy: zniknięcie pozycji ze skanu znaczy tylko tyle, że skaner jej już nie widzi, a to nie to samo co naprawa, bo pakiet mógł zostać odinstalowany albo skaner zmienił sposób rozpoznawania.

Secvalis wspiera ten model w zakresie technicznego zarządzania podatnościami. Nie obejmuje całego SZBI, nie potwierdza kompletności inwentarza i nie zamienia zapisów w dowód zgodności.

Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda eksport za wybrany okres, otwórz demo Secvalis.

Źródła

Cotygodniowy digest CVE

Jeden mail w tygodniu z nowo opublikowanymi podatnościami, o których warto wiedzieć. Bez zakładania konta.

Digest dotyczy ogólnie nowych podatności, nie Twoich serwerów. Jeśli chcesz wiedzieć, które z nich faktycznie działają w Twojej infrastrukturze, tym zajmuje się Secvalis : skanuje Twoje maszyny i zgłasza wyłącznie to, co ich dotyczy.

Zgadzam się na otrzymywanie cotygodniowego digestu CVE na podany adres e-mail. Zgodę mogę wycofać w każdej chwili linkiem w stopce każdej wiadomości.

Dane podatności pochodzą z NVD (NIST) · CISA KEV · EPSS